Powieść kryminalna jaka jest, każdy wie

Każdy, kto lubi czytać książki, z pewnością zetknął się w swoim życiu z kryminałami. Nie jest to zazwyczaj literatura wysokich lotów, jej zadanie polega na odprężeniu czytelnika i wprowadzeniu go w świat tajemniczej zbrodni, którą razem z bohaterem będzie odkrywał przez kolejne kartki. Ma być ciekawie, wciągająco, nie oczekujemy tutaj rozbudowanych dialogów i bardzo skomplikowanych charakterologicznie postaci, niezliczonej ilości wątków czy kwiecistego języka – akcja wartka, bohaterowie z krwi i kości i zagadka, której rozwiązanie wydaje się oczywiste, ale na końcu i tak dowiadujemy się, że za morderstwem stał ktoś, kogo w życiu byśmy nie podejrzewali.

Ekonomistka, która oddała się swojej pasji i zaczęła pisać książki

Autorka, której twórczości postanowiłam poświęcić dzisiejszy artykuł, to Camilla Läckberg, nazywana królową szwedzkiego kryminału – obok Stiega Larrsona, Henninga Mankella czy Jo Nesbø najbardziej poczytna pisarka obecnych czasów. Jej książki, przetłumaczone na ponad 40 języków, sprzedawane są już w 60 krajach, a łączny nakład, którym może się pochwalić, wynosi przeszło 22 miliony egzemplarzy. Z wykształcenia ekonomistka, ale zawsze ciągnęło ją do pisania – bliscy podarowali jej więc prezent – kurs pisania kryminałów – i tak oto na zaliczenie zajęć stworzyła pierwszy rozdział do swojej książki. Była to “Księżniczka z lodu” otwierająca sagę o miasteczku rybackim Fjällbacka, z którego pochodzi.

Camilla wpisuje się świetnie w konwencję kobiety luksusowej – jest przecież kobietą i pisze o kobietach – główną bohaterką jej książek jest pisarka Erica Falck, która wraz z policjantem z tamtejszego małego komisariatu rozwiązuje zagadki tajemniczych zbrodni, które mają miejsce w miasteczku, gdzie wszyscy się znają. Osobiście zetknęłam się z jej twórczością dzięki mojej Mamuni, która pożyczyła mi pierwszy tom, mówiąc “przeczytaj, na pewno Ci się spodoba”. No i tak się zaczęło. Pamiętam, z jaką prędkością pochłonęłam pierwszą, a potem kolejne z serii.

poczytność pisarki

10 opowieści, jeden wątek obyczajowy głównych bohaterów

Saga o Fjällbace, to cykl 10 książek, które opowiadają odrębne historie kryminalne, natomiast wątek obyczajowy, tj. życie głównej bohaterki przeplata się przez wszystkie kolejne pozycje, dlatego radziłabym czytać je jednak chronologicznie:

  • Księżniczka z lodu
  • Kaznodzieja
  • Kamieniarz
  • Ofiara losu
  • Niemiecki bękart
  • Syrenka
  • Latarnik
  • Fabrykantka aniołków
  • Pogromca lwów
  • Czarownica

Na czym polega fenomen Läckberg?

# szybko się czyta

Naprawdę! To jest po prostu niewiarygodne, im dalej, tym szybciej, kartka za kartką. Pod koniec człowiek jest już tak spragniony rozwiązania, że czyta bez opamiętania. Sama się na tym złapałam, nie poszłam spać, póki nie dowiedziałam się “kto zabił”. I mam to przetestowane na kilku osobach, nie jest to kwestia tego, że szybko czytam – tak rzeczywiście jest, ale rozmawiałam z wieloma osobami, które są już po lekturze i wszystkie podzielają ten pogląd – książki są tak napisane, że czyta się je jednym tchem.

# bohaterowie z krwi i kości

Postacie, które poznajemy, to zwykli ludzie, mieszkańcy małego miasteczka – słowem tacy, których spotykamy na co dzień w swoim życiu. Towarzyszymy im podczas pracy i odpoczynku. Widzimy ich wady i zalety – są tacy jak my. Niektóre postacie mają wyraźnie zarysowane cechy, są leniwi, popełniają błędy, inni pragną za wszelką cenę sukcesu, jeszcze inni są skromni i chcą spokojnie żyć.

# klimat szwedzkiego małego miasteczka

Autorka przez to, że urodziła się w tym miejscu, zna je doskonale, przez co potrafi z niesamowitą precyzją oddać jego urok, tajemnice skrywane przez mieszkańców. Dzieli się z czytelnikiem specyfiką zamkniętego środowiska, które jest dość charakterystyczne – w miasteczku wszyscy się znają, kiedy tylko pojawia się ktoś obcy,  nie pozostaje niezauważony. Kiedy mamy do czynienia z przeszywającym chłodem na dworze, rzeczywiście można to sobie bez kłopotu wyobrazić. Kiedy opisuje przeczesywanie lasów, mokradeł, wydaje nam się, jakbyśmy tam byli razem z nią. Podobno po sukcesie literackim sagi, do miasteczka zaczęli masowo przyjeżdżać turyści, którzy zachęceni lekturą pragnęli odwiedzić zakątki opisywane w książkach, co niekoniecznie podobało się dość zamkniętym na obcych Szwedom.

# człowiek przywiązuje się do głównych bohaterów

Z zaciekawieniem wciągamy się w losy głównych bohaterów,  kibicujemy im w ich zmaganiach z przeciwnościami, współczujemy straty. Ich po prostu da się lubić. Po kilku książkach czytelnik ma wrażenie, jakby ich znał od podszewki, jakby byli ludźmi z sąsiedztwa.

# zbrodnie nietypowe, często szokujące

Jak na małe, rybackie miasteczko w południowo-zachodniej Szwecji, to przyznam, że dość osobliwe zbrodnie się tam dzieją. Nie raz tak szokujące, że człowiek w życiu by się nie spodziewał takiego obrotu wydarzeń – często, kiedy historia dobiegała końca i poznawałam przyczynę takiego, a nie innego zachowania zbrodniarza, przechodziły mnie ciarki. To chyba tylko Szwedzi mogą wymyślać takie makabryczne historie.

# opisy bardzo realistyczne

O mamo! Läckberg pisze w taki sposób, że kiedy tylko Patrik Hedström nalewa świeżo zaparzonej czarnej kawy z dzbanka, ja autentycznie czuję jej aromat i mam ochotę też się napić małej czarnej. Ilekroć bohaterowie wcinają słodkie bułeczki, mam ślinotok. Jest w tym opisie coś tak realistycznego i zachęcającego, że nie można się oprzeć.

# ciekawa konstrukcja czasu

W każdej z książek mamy do czynienia z ciekawym zabiegiem, polegającym na wprowadzeniu czytelnika w historię sprzed lat, która przeplata się w książce z wydarzeniami rozgrywanymi tu i teraz. Dzięki temu mamy szansę poznać motywy i tło historii/zbrodni, przed której rozwiązaniem stoją główni bohaterowie.

# do końca nie wiadomo, kto zabił

To chyba najważniejsze! Nie wiem, czy też tak macie, ale ja zawsze zastanawiam się już po zawiązaniu akcji, kto stoi za zbrodnią. Kombinuję, łączę fakty, staram się przechytrzyć samą siebie i myślę o najmniej podejrzanym bohaterze, ale za cholerę jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło od początku wytypować winowajcy. I na końcu zawsze, ale to zawsze przechodzą mnie dreszcze.

Myślę, że to powinno zachęcić tych, którzy jeszcze nie sięgnęli po książki szwedzkiej gwiazdy. Jeśli lubicie dreszczyk emocji, gwarantuję, że z sagą z Fjallbäcki nie będziecie się nudzić.

Miłej lektury:)