Jest sobota. Na dworze 28 stopni w cieniu, a przed warzywniakiem na wrocławskich Kuźnikach rozciąga się niemała kolejka. Podchodzę bliżej, zaglądam, pytam kobietę przede mną, czy to jakaś promocja dzisiaj, odpowiedź jest prosta “nie, tu zawsze takie kolejki, ale opłaca się postać, wszystko tu zawsze świeże, no i obsługa na medal”. Płacą tej pani za reklamę, czy co – pomyślałam. Kiedy nadeszła moja kolej, zrozumiałam, że powiedziałabym dokładnie to samo każdemu. Warzywniak, niby żadna filozofia, półki ze skrzynkami obładowane warzywami, owocami, lada sklepowa, waga, kasa fiskalna.

Tutaj jest jednak coś więcej, tu są sprzedawcy z pasją, ogromną wiedzą na temat tego, co sprzedają, niesamowity wybór produktów ekologicznych, no i co najważniejsze – uśmiech od ucha do ucha kobiety, która rozkręciła ten biznes. Poznajcie Maję, która zmieniła “zwykły” warzywniak, w miejsce rozpoznawalne w całym Wrocławiu, wykreowała markę “Pani z warzywniaka” na Facebooku, aktywnie bierze udział we wszystkich inicjatywach lokalnych wspierających naturalną żywność, sprowadza wciąż nowe, egzotyczne owoce i warzywa na Kuźniki, wystąpiła również w telewizji śniadaniowej gotując na ekranie. A dzisiaj zgodziła się porozmawiać i być może zainspirować i zmotywować do działania którąś z Was?

pani z warzywniaka

Maju, czy spodziewałaś się kiedyś, że będziesz prowadziła warzywniak?

Nigdy! Zawsze chciałam być fryzjerką – a przecież skończyłam dziennikarstwo:)

Co sprawiło, że początkowa pomoc w rodzinnym interesie przerodziła się w pasję i zakiełkował w Tobie pomysł na rozwój biznesu?

Myślę, że konsekwencja, rutyna i pochwały moich pomysłów ze strony gości naszego sklepu sprawiły, że mocniej zaangażowałam się w rozwój tego miejsca. Uważam, że trzeba coś robić na 101% albo jechać na wakacje.

Opowiedz czym różni się Twój warzywniak od innych?

Nie chciałam pracować w zwykłym, szarym miejscu. Chciałam stworzyć coś, co przyciągnie klientów, co sprawi, że będą chcieli wracać. Dlatego przez pierwszy rok pracy słuchałam osób, które do nas przychodziły … i dzięki temu poznałam preferencje naszych klientów. A one są różne … musiałam wybrać perełki, które sprowadziłam do sklepu i tym sposobem nie poprzestałam tylko na ziemniakach i cebuli 🙂 Rozwijam asortyment każdego dnia. Jeśli chodzi o warzywa i owoce, w dalszym ciągu poznaję rolników, jeżdżę do ich gospodarstw, sprawdzam jakość i ciągle polegam na tacie – to on jest serduchem tego miejsca. Jeśli chodzi o produkty regionalne, ekologiczne, nowości – codziennie czytam, poszukuję i jestem ciekawa smaków. Produkty, które są u nas to jedno, ale najważniejsza moim zdaniem jest obsługa i czystość. Monika, która na co dzień jest w sklepie, to niezwykła osoba, która nie tylko jest świetnym sprzedawcą, ale przede wszystkim doradcą.

Trochę na niej wymuszam, żeby próbowała nowości, ale to tylko po to, żeby wiedziała o czym mówi – a to jest bardzo ważne – szczerość. Niewielu stać teraz na mówienie prawdy – my nie ściemniamy. Jeśli mamy truskawkę z Hiszpanii to mówimy, że właśnie stamtąd przyleciała, nie przesypujemy do koszyków i nie wciskamy klientom kitu, że w styczniu mamy już nasze – polskie. Czym jeszcze się wyróżniamy? Trzeba zapytać klientów:)

Bierzesz udział w akcjach charytatywnych, organizujesz przestrzeń wokół warzywniaka, edukujesz klientów – jakie jeszcze działania “niestandardowe” podejmujesz i skąd bierzesz pomysły?

Edukacja klientów jest dla mnie bardzo ważna, nie po to mamy taką różnorodność produktów, żeby jeść w kółko banany i jabłka! A z przerażeniem patrzę na osoby, które nigdy w życiu nie jadły np. szparagów – ze strachu, że nie będą potrafiły ich ugotować …
Niestandardowe? Hmm dla mnie wszystko jest tak normalne i naturalne, że chyba nie do końca wiem, jakie to są niestandardowe :)) Czasami szybciej robię, niż myślę i te pomysły, to takie iskry, które się wypalają … ale przynajmniej nie mogę powiedzieć, że nie próbowałam.

Skąd czerpiesz wiedzę na temat dobrych jakościowo, lokalnych produktów, które masz w swojej ofercie?

Jeżdżę do gospodarstw, na bazary, na targowiska, szukam ludzi na kooperatywach, czytam pisma branżowe i przeszukuje internet. Teraz bardzo dużo osób zgłasza się do mnie, chcą być na półkach “Pani z warzywniaka”. Ale ja każdy produkt muszę sprawdzić i porozmawiać z producentem … wiesz dobra energia i te sprawy … jeśli z kimś się nie dogadam, to wiem, że nie będę potrafiła sprzedać jego produktów.

Czy klienci chętnie kupują nowości, które dla nich sprowadzasz?

Są tacy, którzy tylko czekają na coś nowego, ale bardzo dużo osób gotuje standardowo… i do tych szczególnie kieruję swoją uwagę, można powiedzieć, że edukuję – drukuję dla nich przepisy, w naszej sklepowej bibliotece udostępniam gazety z ciekawymi pomysłami na warzywne smakołyki – chciałabym, żeby ludzie pokochali nowe smaki.

Z Twoich obserwacji, jak zmienił się klient na przestrzeni kilku lat? Czy ma inne wymagania?

Jest bardziej wymagający, mam wrażenie, że jest ogromnie podatny na to, co mówią w reklamach. Uwielbiam klientów, którzy chcą rozmawiać na temat swoich oczekiwań zakupowych, to w większości osoby ciekawe świata, nowości, rozwijające się, posiadające argumenty i inne spojrzenie na świat, trochę nieufne, ale chcące czegoś super – bardzo lubię godzinami rozmawiać z takimi osobami (przywożą mi nawet nowe owoce ze swoich urlopów:)

Słyszałam ostatnio takie stwierdzenie “boli Cię głowa, idź zapytaj Panią z warzywniaka”, zgadzasz się z nim?

Pewnie! Tu pozdrawiam Jakuba Mauricza – mojego mentora (od niego bardzo dużo się uczę i odsyłam do jego artykułów). Uważam, że jedzenie, to największa miłość i o tę miłość trzeba dbać!

 

Z tego co wiem, Pani z warzywniaka, to nie jedyne Twoje zawodowe zajęcie. Jak dzielisz czas i uwagę na różne aktywności?

Podstawa, to dobra organizacja – u mnie jeśli coś jest zaplanowane na 16:19, to musi być w punkt. Inaczej moje natręctwa się odzywają. Nienawidzę spóźnień, ociągania, stwarzania problemów tam, gdzie powinno się ułatwiać życie. Od 16 roku życia pracowałam i zawsze praca była związana z gastronomią – ciężko mi chyba od tego uciec. Pracuję od poniedziałku do niedzieli rano. Ale w niedziele się wyłączam. To dla mnie dzień nie do ruszenia – jestem wtedy wyłącznie dla moich bliskich.

Skąd pomysł, aby warzywa reklamować w internecie – słowem w jakich okolicznościach powstała “Pani z warzywniaka” na FB?

Moja babcia pracowała w sklepie jeszcze 6 lat temu – to dla niej. Wszyscy mówili “idziemy do Pani z warzywniaka”… to głos klientów. Kiedyś było tak, że dobrego produktu nie trzeba było reklamować. Dziś jest inaczej – albo się wyróżniaj, albo zamykaj interes. Obserwuję wiele warzywniaków i cieszę się, że mogę inspirować, choć czasami się złoszczę, że ktoś perfidnie kopiuje moje pomysły i uznaje je za swoje – ale biorę dwa oddechy i robię swoje. Cieszę się, że wiele sklepów powiela moją akcję “Nie puszczaj ziemi z torbami “.

Jak to się stało, że mogliśmy Cię widzieć na antenie telewizji śniadaniowej?

Madzia z “Kocham jeść” chyba chciała kogoś dziwnego, no i najwspanialsza na świecie Emilka od kiszonek Sznajder powiedziała, że dziwna, to jestem ja :))

Jakie wyzwania jeszcze przed Tobą? Czy planujesz otwarcie innej lokalizacji “Pani z warzywniaka”?

Daj mi odpowiednich ludzi, a zdobędę świat :)) Jest to baaaaardzo trudny biznes. Szczególnie, kiedy tak jak my, nie bierze się owoców i warzyw z hurtowni. Chciałabym mieć swój, taki od początku do końca (bo wiadomo z tatą super, ale mamy inne spojrzenie na niektóre sprawy).
Na razie skupiam się na projektach, które pozwolą poznać jeszcze szerszemu gronu odbiorców Panią z warzywniaka. Będę organizowała spotkania z producentem jajek – “Projekt z jajem”, żeby podnieść świadomość ludzi dotycząca jaj. Za chwilę chcę też połączyć moją pasję do rozwoju z pasją do jedzenia, ale o tym jeszcze ciiiii. Dostaniesz zaproszenie:)

Według mnie jesteś bardzo pracowitą i przedsiębiorczą kobietą, jaka jest Twoja recepta na sukces?

„Rób, co możesz, w miejscu, jakim jesteś i z tym, co masz” – Theodore Roosevelt. Wyznaję zasadę: „jeśli nie wiesz, co robić – rób dobro” na każdym kroku staram się, aby była moim drogowskazem. Nie wydaję pieniędzy, których nie mam i oszczędzam na emeryturę :)) Codziennie czytam i się uczę. Nie mogę powiedzieć, że osiągnęłam sukces, bo każdy definiuje sukces inaczej – mogę powiedzieć, jedynie że bardzo się staram i chcę być najlepsza sama dla siebie i żyć zgodnie ze swoim sumieniem.

Czy ciężko jest prowadzić własny biznes? Jakie cechy powinna mieć osoba, która chce coś osiągnąć?

Moim zdaniem w Polsce ciężko, ale nie jest to niemożliwe. Nie pomagają nam podwyżki podatków, niejasne prawo i wszystko to, na co się narzeka w każdym artykule. Tylko po co narzekać – jest, jak jest – trzeba po prostu bardziej się starać. Dla mnie osiągnięciem jest to, że wstaję rano i po pierwszej kawie zamieniam się z zombie w człowieka 🙂 Każdy z nas jest w odpowiednim miejscu i czasie – dla siebie.

Chcesz więcej? Pracuj więcej, każdy dzień wykorzystaj na maxa. Pozbądź się uprzedzeń, bądź ciekawy świata i ludzi. Nie bój się – to tylko strach nas powstrzymuje, a wystarczy 5 sekund odwagi. I dużo miłości.

Maju, wykorzystałaś potencjał miejsca, które miałaś na wyciągnięcie ręki, wiele osób tego nie potrafi, jak myślisz co nas zniechęca?

Zdecydowanie brak pochwał! To, że my w siebie wierzymy jest super, ale w głębi duszy każdy chce być pochwalony- wiesz jak to na maxa ładuje baterie? Ale u nas przyjęło się, że lepiej hejtować, niż chwalić … ja każdą konstruktywną krytykę przyjmuję i rozmawiam – ale musi być ona powiedziana prosto w twarz. Nienawidzę, jak ktoś zza ekranu komputera jest odważny. Na szczęście nasi klienci są kochani i tolerancyjni i jak czasami coś nam nie wyjdzie, przymykają na to oko, mówią nam o tym, a my nie popełniamy drugi raz tego samego błędu. Są tez tacy oczywiście, którzy potrafią zepsuć dzień, ale po co rozpamiętywać to, co złe.

Wśród wielu osób dostrzegam również wypalenie zawodowe – tracą świeże spojrzenie i po prostu się poddają, a wystarczy poprosić o pomoc. Jest tylu wspaniałych profesjonalistów, trzeba tylko chcieć. Myślę, że ludzie, którzy pracują długi czas w jednym miejscu tracą dystans, dlatego uważam, że warto posłuchać rad innych i wyciągać wnioski.

Zapraszam wszystkich na wycieczkę do warzywniaka na wrocławskich Kuźnikach przy ul. Koszalińskiej 6 oraz do śledzenia nowości na Facebooku Pani z warzywniaka