Od zawsze wykonywała hennę swoim koleżankom, mamie, babciom i sąsiadkom. Z czasem zaczęła się tym interesować już na poważnie. Postanowiła być mistrzynią makijażu permanentnego. Szkoliła się, ćwiczyła, uczestniczyła w warsztatach, a każdą wolną chwilę poświęcała poszukiwaniom inspiracji, autorytetów, podziwiając prace innych. Jej marzeniem jest otwarcie pięknego gabinetu z prawdziwego zdarzenia na wsi, gdzie mieszka. Pomyślicie, że to bez sensu? Poznajcie Asię, dla której nie ma rzeczy niemożliwych – przekonała do siebie Panie, które do tej pory nawet nie myślały o tego typu usługach, skutkiem czego najbliższe wolne terminy ma dopiero na kwiecień.

Asiu, na początek wyjaśnij kim jest linergistka i czym się zajmuje?  Coraz częściej możemy napotkać na to określenie w internecie, ale nie do końca chyba wszyscy są świadomi istnienia tego nowego zawodu? 

Kobiety kojarzą przede wszystkim hasło “makijaż permanentny”, a za tym oczywiście kryje się osoba, która go wykonuje, czyli linergistka. Na początku nie nazywałam siebie linergistką, bo nie czułam się tak pewnie w tym fachu, zbierałam się do tego właściwie dwa lata – ze względu na ogromną odpowiedzialność, bo przecież chodzi o kobiety, ich urodę, twarz – wizytówkę. Zanim zostałam linergistką, pracowałam w salonie kosmetycznym i wykonywałam standardowe usługi, m. in stylizację brwi, ale gdzieś tam z tyłu głowy kiełkowała myśl, że chciałabym to robić zawodowo, profesjonalnie. 

Brew

Zaczynałaś dość wcześnie, z tego co pamiętam? 

Dokładnie tak! Moja przygoda ze stylizacją brwi, chociaż kiedyś tak tego nie nazywano – rozpoczęła się mniej więcej od 15. roku życia. Kochałam się w brwiach, robiłam je wszystkim – mamom, babciom, koleżankom ze szkoły, sąsiadkom, ale przyszedł taki  moment, że stwierdziłam, że chcę ruszyć dalej, robić to lepiej, na wyższym poziomie, specjalizować się w tym. 

Nie miałaś obaw związanych z tym, że to jednak tatuaż? 

 Tak, miałam – kiedyś tatuowanie było dla mnie nieestetyczne, nieprofesjonalne, pigmenty niezbyt dobrej jakości, w takiej postaci mnie to nie kręciło, ale teraz – zobaczyłam, że powstały nowe metody, techniki i można dzięki nim osiągnąć efekt o wiele piękniejszy, niż kiedyś. Nadal się bałam, ale pomyślałam, że kiedyś trzeba zacząć. 

Podsumujmy zatem, linergistka, to osoba, która wykonuje makijaż permanentny, tylko brwi? Czy całej twarzy? 

Pigmentuje się nie tylko brwi, oczy czy usta, ale również skórę głowy, a także brodawki na piersiach. Głównym celem jest trwałe podkreślenie Naszej urody.  Możemy już dzisiaj domalować wiele elementów na twarzy, które uległy zmianom, lub zniekształceniom podczas wypadków, chorób skóry. Linergistka, to taka terapeutka skóry, która upiększy Ci w sposób subtelny Twoje niedoskonałości. 

Joanna

Piękne określenie! Co stało się przysłowiową kropką nad i – decyzją “ wchodzę w to”? 

 Koleżanki oraz szefowa, które od zawsze mi powtarzały “masz do tego rękę, powinnaś to robić, Twoje prace są takie piękne. A moja szefowa – Ewa- najbardziej mnie zmotywowała, kiedy kupiłam sobie taką pierwszą amatorską maszynkę, dała mi skórkę do trenowania i powiedziała – tutaj się okaże czy potrafisz to robić. I tak to się zaczęło – rysowałam sobie na początku bez jakiejś konkretnej inwestycji. 

I jak Ci wychodziło? 

Było ciężko, w ogóle mi to nie szło, denerwowałam się, bo ja mam taki charakter, że od razu chciałabym być mistrzem, a tu niestety trzeba dużo ćwiczyć.  

Co jest w tym wszystkim najtrudniejsze i wymaga najwięcej pracy?

 Odpowiem tak – mogę zagwarantować Ci, że swoją pracę wykonam bardzo precyzyjnie, wiem co mam robić widząc dany rodzaj skóry, ale to, co najtrudniejsze w tej pracy, to zdecydowanie kontakt z drugim człowiekiem – każda klientka jest inna i trzeba wypracować sobie indywidualne sposoby pracy, które spowodują, że mi zaufa i chętne powróci. 

Masz na myśli oczekiwania klientek, ich obawy, strach przed bólem? 

Tak, dużo Pań jest zablokowanych przez utrwalone wizje makijażu sprzed lat, boją się o swoją skórę. Często jest tak, że decydują się na krok dalej dopiero po roku zwykłej pielęgnacji, czy nakładania henny. Ale towarzyszy im stres – z drugiej strony nie ma się co dziwić, to jest zabieg, którego skutki będą odczuwały przez całe życie. I moją rolą jest przekonanie ich, żeby się nie obawiały, że będzie pięknie, tylko potrzebuję zaufania. 

Brew2

Czy da się wyuczyć tego zawodu? Czy raczej trzeba mieć do tego specjalne predyspozycje?  

 Moim zdaniem trzeba czuć do tego smykałkę – jeżeli nigdy nie robiłaś brwi, nie czujesz tego, choćbyś nie wiem ile pieniędzy zainwestowała w kursy, szkolenia, super sprzęt, nie będziesz w tym dobra – nie poczujesz do tego serca. Moje motto brzmi “Twoje brwi moją pasją” i na tym to się powinno opierać, uważam, że w moim przypadku – urodziłam się z tym i mam fach w ręku. 

 Ile trwa wyszkolenie linergistki? Czy ten zawód jest uregulowany w Polsce?

Trudno to określić w czasie – mogę Ci opowiedzieć jak ta droga wyglądała u mnie – rozpoczęłam od szkolenia w Warszawie, które otworzyło mi oczy. Później odbywałam kolejne z zakresu makijażu permanentnego.  Poznałam tam kobiety, które dzieliły się swoją wiedzą, doświadczeniem, niektóre były w branży od wielu lat, inne – tak jak ja, dopiero stawiały pierwsze kroki. Słuchałam, dostawałam wypieków na policzkach i wtedy złapałam bakcyla – chciałam więcej i więcej.  Potem uczestniczyłam w wielu warsztatach, przyswoiłam mnóstwo wiedzy, od prowadzących i uczestniczek, które mają różne doświadczenia, każda ma swój plan pracy, wyuczony ruch ręki – nie jest to łatwe, ale z pewnością można to wszystko chłonąć jak gąbka. Uzupełniałam ciągle swoje braki, zapisywałam się na kolejne szkolenia, tam spotykałam osoby, które mi pokazywały w jaki sposób wyćwiczyć swój ruch. Szłam dalej, nie zniechęcałam się – byli tacy ludzie, którzy wątpili, ale ja jestem taka, że się nie daję, mam dużo cierpliwości. Myślę, że mam w sobie tę smykałkę i dlatego też mi to tak dobrze idzie – tak jak wspomniałam na początku, można przejść milion szkoleń, wydać mnóstwo pieniędzy, ale jeśli się tego nie czuje, to nie ma sensu. Ta przygoda nie jest dla Ciebie. Warto znaleźć sobie takie mentorki, u mnie się to sprawdziło – jedna kobieta świetnie pokazuje mi jak działać w mediach społecznościowych, druga pięknie robi rysunek wstępny , trzecia zajmuje się profesjonalnym robieniem zdjęć, a jeszcze inna świetnie pigmentuje. Od każdej z nich czegoś innego się uczę i dzięki temu tworzy to piękną całość. A co do zawodu, nie jest na ten moment uregulowany prawnie.

Wszystko zależy zatem od indywidualnego apetytu na rozwój i doskonalenie? 

 Dokładnie, a ja cały czas jestem głodna wiedzy. Cały czas czytam, oglądam zdjęcia swoich i innych prac. Adrian, mój partner, który bardzo mnie wspiera oraz kibicuje, już na mnie krzyczy, że zabierze mi kiedyś telefon, bo bez przerwy przybliżam zdjęcia, dopatruję się detali,  nie da się tego opisać, jak ja to kocham! 

Usta

Wspomniałaś, że niektóre Panie muszą dojrzeć z decyzją o makijażu permanentnym – wracają po roku, czasami dwóch. Ciekawi mnie w jaki sposób do nich docierasz, bo przecież Twoje miejsce pracy zlokalizowane jest w małej wiosce w Gminie Rudna – wydaje się, że to trudny rynek. 

 Wykonuję swoje usługi w małej wsi Naroczyce i na początku rzeczywiście się o to martwiłam, w jaki sposób klientki mnie znajdą, jak do mnie dotrą? I wtedy przekonały mnie słowa jednej pani szkoleniowiec, która powiedziała “kochana, jak będziesz w tym najlepsza, to możesz to robić nawet na końcu świata, a ludzie i tak do Ciebie przyjdą, bo Twoją wizytówką i zarazem największą reklamą są Twoje prace”. Musisz ludzi przekonać do siebie, ale nie w taki sposób, że będziesz nagrywać filmiki pt.”przyjdź do mnie, zapraszam, mam teraz promocję”, tylko pokazując swoje prace, klientki stają się żywą reklamą – jedna pokazuje drugiej, koleżanka koleżance i tak pocztą pantoflową się to rozkręca. 

Wspomagasz się reklamą w internecie? 

 Tak, prowadzę fanpage na facebooku, niczego nie ukrywam, zamieszczam zdjęcia, które pokazują pełen proces pracy nad brwiami, etapy gojenia, efekt końcowy. Wierzę w moc internetu i wrzucam ogłoszenia na FB – kiedyś ktoś mi powiedział, że jak jesteś dobra, to nie musisz tego robić – uważam, że to nieprawda – do ludzi trzeba jakoś dotrzeć. 

Logo

Czy w twoim otoczeniu jest popyt na tego typu usługi? Jak zdefiniowałabyś swoją klientkę, czy to są Panie tylko z Twojej miejscowości, czy może zdarzają się przypadki z dalszych okolic? 

Najpierw było kameralnie, domowo, obrzeża mojej wsi – bardzo się bałam, ale muszę się pochwalić, że się to zmieniło – dziś docierają do mnie Panie z innych miast, a nawet spoza granic kraju. Odległość to tylko liczba. A to się już tak niesie, że ja w to nie wierzę! Serce się raduję. Czuję dzięki temu, że to, co robię ma sens i mam poczucie, że mimo lokalizacji gabinetu na małej wsi, popyt będzie rósł.  

Pamiętasz swoją pierwszą klientkę i pierwszy stres z tym związany?

 Tak, tego się nie zapomina – to w ogóle była historia – dopiero urodziłam i z malutkim dzieckiem, w listopadzie 2018 roku pojechałam na szkolenie do Warszawy (dobrze, że mam Adriana, który mi bardzo pomaga i znosi moje pomysły) i od razu się do mnie zapisała mama mojej serdecznej koleżanki. Leciał ze mnie pot, bo pierwszy raz byłam sama, bez opieki trenera, który w każdej chwili mógł udzielić złotych rad. Ale zebrałam się w sobie i powiedziałam “otrząśnij się, od tego zależy Twoja przyszłość, musisz to zrobić najlepiej jak potrafisz”. Uważam, że te brwi zrobiłam dobrze, ale dziś, z tą wiedzą myślę, że mogłyby być jeszcze piękniejsze. Jestem z tego dumna, z łezką w oku wspominam swoją pierwszą reakcję na efekt końcowy brwi, aż ugięły mi się nogi –  najważniejsze, że nie spanikowałam. 

Myślę, że to bardzo fajne, co powiedziałaś “otrząśnij się, idź dalej, musisz to zrobić najlepiej jak potrafisz”. Wiele z nas często odpuszcza, kiedy tylko pojawiają się pierwsze trudności, a przez to rezygnujemy z czegoś, co może być dla nas przyszłościowe – Ty się nie poddałaś, przeciwstawiłaś się własnemu strachowi. 

 Ja mówię tak codziennie: “Aśka, ogarnij się, musisz to zrobić najlepiej jak potrafisz”.Robię brwi tak, jak sama chciałabym mieć zrobione i tak podchodzę do klientki, bo każda uwierz mi, każda klientka jest inna. 

Słucha się Ciebie z wypiekami na policzkach, mówisz z taką pasją i zaangażowaniem w temat! 

O swojej pasji mogłabym mówić i mówić. Ale powiem Ci, że jak pojechałam na pierwsze szkolenie, byłam strasznie zestresowana i myślałam sobie, co ja tam o sobie powiem, byłam zalana potem, zawstydzona, wśród tylu doświadczonych kobiet, które siedziały dumne, wyprostowane, a ja? Tydzień miałam maszynkę w ręce, ale stwierdziłam “co tam, jestem tu właśnie po to, żeby się nauczyć i być w tym miejscu, gdzie te kobiety”. I wtedy szłam jak burza. Mało tego, pojechałam do Katowic sama, bo musiałam nadrobić inna metodę, odbyłam szkolenie, było bardzo ciężko, ale powiedziałam sobie “nie, ja muszę to poznać” i szłam dalej. Jestem bardzo zmotywowana i zdeterminowana. 

Powiedz w takim razie jakie marzenia i cele przed Tobą? 

 Otworzyć gabinet z prawdziwego zdarzenia, bo dzisiaj działam u siebie w domu, mam zarejestrowaną działalność, ale to jest jednak dom, a chciałabym to oddzielić. Mam również w planach szkolić inne kobiety, chciałabym być trenerem – słyszę od wielu koleżanek z całej Polski, że miło im się mnie słucha, dobrze potrafię wyjaśnić metody pracy, mam dużo cierpliwości i nadaję się do tego. 

 Gdzie planujesz otworzyć gabinet? 

 Myślę, że w mojej okolicy – Gmina Rudna jest idealnym miejscem. Nie mam potrzeby lokować się w dużych miastach typu Wrocław, Warszawa, czy nawet Lubin. Wierzę w moje miejsce, tutaj dużo ludzi ucieka z miasta i buduje się na wioskach – kobiety potrzebują takich usług, nie tylko makijażu permanentnego, ale również typowo kosmetycznych, które wykonuję jeśli mam czas – czuję, że to miejsce, to strzał w dziesiątkę, tylko musi być zupełnie nowe. Każdy dzisiaj ma samochód, każdy dojedzie – kilometry to tylko liczby. Jeśli chodzi o mnie, żeby się wyszkolić, pojadę na koniec świata, jeśli wiem, że warto. 

Przejdźmy do technicznych aspektów Twojej pracy. Jak długo utrzymuje się efekt makijażu permanentnego brwi, czy to zależy od kondycji skóry? 

 U młodszych kobiet zdecydowanie krócej, ponieważ wykonuje się dużo zabiegów pielęgnacyjnych na twarzy typu kwasy, peelingi, zmywanie twarzy, na cerze dojrzałej zaobserwowałam trwalszy efekt. Rozpiera mnie duma, kiedy spotykam swoją klientkę i ona nie ma potrzeby wracać na korektę, bo kolor tak pięknie się utrzymuje. Potrafię wtedy tygodniami oglądać zdjęcia i przyglądać się detalom przy okazji zamęczając tym mojego partnera;) Ale jakbym miała określić czasokres, to byłoby mniej więcej 2 lata – potem kolor blaknie, wyłuszcza się, pigment zanika. 

Usta2

Wiele osób zastanawia się czy to jest bezpieczne dla zdrowia, pojawia się krew.

Makijaż permanentny może wzbudzać obawy. Jednak mimo tego, że jest to zabieg inwazyjny,  jest całkowicie bezpieczny, pod warunkiem, że jest wykonany przez bardzo doświadczoną linergistkę Stan naszego zdrowia jest najważniejszy. Więc zanim zdecydujemy się go wykonać należy wykluczyć przeciwwskazania. 

 Czy makijaż permanentny boli? 

To zależy od indywidualnego progu bólu danej osoby. Spotkałam się z opinią, że bardziej boli regulacja brwi:) Ale ja mam takie swoje czarodziejskie sztuczki, które pomagają przezwyciężyć ten mniej przyjemny moment zabiegu. 

Joanna Burczyc

 Czy spotykasz się w swojej pracy ze stereotypami? 

Oczywiście! Dźwigamy wciąż bagaż z dawnych lat jak wyglądały kiedyś brwi – czyli jednakowo – powstawał rysunek, ostre kontury, wypełniano go i po sprawie. Brak wyboru kolorów, a dziś? Dziś możesz zrobić wszystko. Kobiety pytają, czy nie będzie przerysowane, czy nie będzie za mocno. Zdarzają się Panie, które są przerażone, bo mają w głowie stary obraz brwi i pytają, czy Pani się kiedyś nie udało? Odpowiadam wtedy “muszę Panią pocieszyć, że jeszcze nigdy nie udało mi się zespuć nikomu brwi”. A zawsze jeśli zmieni się moda, można te brwi usunąć laserem – dziś już te metody są inne, my nie wbijamy się tak głęboko, jak przy robieniu tatuażu. Dziś już starych brwi sprzed lat nie poprawisz, zostaje tylko laserowe usunięcie i wykonanie na nowo. Nie poprawiam takich brwi, uważam, że każda mądra kobieta powinna dwa razy się zastanowić przed podjęciem decyzji, poczytać, przemyśleć. 

Tak sobie myślę, że Twoja praca może być naprawdę zbawienna dla osób po wypadkach, operacjach, chorobach – kiedy możesz komuś podarować odrobinę piękna.

 Zgadza się, a muszę powiedzieć, że makijaż permanentny kobietom po chemioterapii wykonuję za darmo. Chcę, by poczuły się kobieco, więc jeśli znasz kogoś, kto boryka się z takim problemem, daj znać, a chętnie pomogę – za uśmiech. W przyszłości chciałabym nauczyć się również pigmentować brodawki, ponieważ widzę, że coraz więcej kobiet decyduje się na taki zabieg, aby przywrócić dobry i normalny wygląd, a także zapomnieć o chorobie.

Świetna inicjatywa, naprawdę wielkie brawa za to. Skoro jesteśmy już przy pomaganiu, widziałam, że z okazji WOŚP wystawiłaś na licytację voucher na swoje usługi. 

 Tak, to były  vouchery na makijaż permanentny –  cieszę się, że mogłam pomóc i będę to robić regularnie, bo sama mam dziecko i wiem, że warto pomagać.  

Wiem, że ciężko się do Ciebie umówić, mamy początek stycznia, a najbliższy wolny termin jest dopiero w kwietniu – jak Ty to robisz? Ile trwa Twoja doba? 

 Tak to prawda, ostatnio mam taki nawał pracy, że najbliższy termin na chwilę obecną  mam na kwiecień. A moja doba trwa długo, oj długo. O 20 kładę dziecko spać i włączam tryb pracoholika – odpisuję na wiadomości, oddzwaniam na telefony, umawiam wizyty. Ostatnio wprowadziłam zabezpieczenie dla siebie w formie zaliczki, którą wliczam w koszt usługi, ale dzięki temu mam mniej sytuacji, w których ktoś w ostatniej chwili zrezygnuje.  A jeśli zdarza się, że rzeczywiście ktoś mimo zaliczki i tak nie przyjdzie, ja po prostu mam chwilę dla siebie, odpoczywam i oddycham – to bardzo pomaga w życiu:) 

Czy masz czas dla siebie? 

 Dużo osób mnie o to pyta, “wczoraj byłaś na szkoleniu, dziś robisz od rana brwi” – nie wiem, ale ja jestem wulkanem energii, jak coś kocham, to mnie to nakręca i motywuje – mam dom, partnera, dziecko i jakoś znajduję ten czas, staram się to wszystko pogodzić. Wykonałam już chyba sporo  brwi, ale czuję, że te najpiękniejsze jeszcze przede mną:) 

Czy jak spotykasz się z kobietami, przypadkowymi, czy koleżankami, patrzysz od razu na brwi? 

Tak, myślę, że to zboczenie zawodowe! Czasami mam ochotę powiedzieć kobiecie, jeśli widzę, że ma źle wykonane brwi “kochana, są sposoby, żebyś to poprawiła”. Jak mężczyźni patrzą na kobiety, to ja patrzę na brwi:)  

Brwi

Widziałam kiedyś na Twojej stronie, że bierzesz udział w wieczorkach dla kobiet w swojej okolicy, na których wykonujesz makijaże i szkolisz kobiety? 

 Tak, często jestem zapraszana na takie wydarzenia, ponieważ jestem również wizażystką i bardzo lubię to robić, ale niestety z uwagi na ograniczenia czasu muszą to być zaproszenia z trzy-, czteromiesięcznym wyprzedzeniem. Kobiety są zachwycone, uczą się jak podkreślać swoje piękno, a ja jednocześnie promuję swoje usługi. 

 Asiu, co jest Twoją motywacją, która sprawia, że pragniesz sięgać po więcej? 

 Przede wszystkim rodzina – chcę, żeby mój synek widział we mnie pracowitą mamę oraz wizja nowoczesnej kobiety XXI wieku, która nie stoi wyłącznie w kuchni, ale jest spełniona. Chcę być kobietą biznesu, kobietą luksusową, otworzyć piękny gabinet i być z siebie dumna, że to osiągnęłam. 

 Kim jest dla Ciebie kobieta luksusowa? 

 Na pewno nie taka obsypana złotem, czy pieniędzmi. Luksusowa, to spełniona kobieta, matka, żona, a także swoja szefowa – to jest luksus być swoją szefową. Miałam kiedyś dobrą szefową i jej postawa też mi się bardzo podobała. Ona nie dążyła głównie do pieniędzy, tylko do zadowolenia z siebie, jako kobiety spełnionej. 

 Czy w ramach spełnienia mieści się udział w zawodach makijażu permanentnego?

Jak najbardziej, w Polsce odbywają się takie zawody np. w Krakowie, Warszawie bądź też Poznaniu. Wybierasz sobie kategorię, czyli usta, kreski, brwi i przystępujesz do dzieła. Jednak mnie coś jeszcze blokuje, chyba nie czuję się jeszcze dość dobra – mam ochotę wziąć w takich zawodach udział, nawet nie dla zwycięstwa, ale dla satysfakcji. Także trzymaj kciuki, żebym dojrzała do tej decyzji. 

Czy myślałaś o wykonywaniu klasycznych tatuaży na ciele? 

Jest taki plan, zapisałam się nawet na szkolenie wiosną w Sosnowcu/Katowicach, będą to małe tatuaże, ozdobne, które będą stanowiły uzupełnienie mojej oferty.  

Chciałabym, żebyś na koniec opowiedziała o wisience na torcie, czyli o certyfikacie,  który otrzymałaś jako jedna z 333 osób na świecie i który sprawił, że popularność Twoich usług zaczęła rosnąć jeszcze bardziej. 

 Tak, dziś jest to już 339 osób, a zaczęło się od mojej byłej szefowej, która  wzięła udział w wyzwaniu na stronie na FB Microblading& PMU World Association – tam są przedstawiane pigmentacje, które zapierają dech w piersiach. I ja się bardzo blokowałam na początku, wstydziłam się zgłosić swoje prace, ale próbowałam, bo też pragnęłam mieć takie odznaczenie. Nie po to, żeby powiesić na ścianie, ale dobrze się poczuć, bo to jest niezwykle budujące i motywujące. Co ciekawe, zajęło mi to 7 miesięcy. W pewnym momencie mówiłam nawet: “Ewa, ja się nie nadaję, jeszcze nie jestem na tym etapie”. Wtedy usłyszałam: “To musi być naprawdę wyjątkowa praca, wtedy ją wrzuć i czekaj”. Wrzucałam i wątpiłam, w końcu przestałam wierzyć, że się uda. Pewnego dnia przyszła do mnie klientka z ogromną asymetrią, jedna brew wyżej, druga niżej. Chciałam jej pomóc, bardzo się skupiłam, żeby wyrównać jej asymetrię, tak się przejęłam tą krzywizną, że postanowiłam to zrobić najlepiej jak potrafię. Zrobiłam zdjęcie, pokazałam i wysłałam jeszcze raz. Zalała mnie fala lajków z całego świata od najlepszych linergistek i zdobyłam Międzynarodowy Certyfikat Microblading&PMU World Association. Moja praca została doceniona przez artystów z całego świata, za co otrzymałam tytuł PRO ARTIST – jest to ogromny prestiż w dziedzinie makijażu permanentnego i obecnie największe wyróżnienie. Świadczy o doskonałym poziomie i jakości usług. Ten certyfikat dał mi takiego kopa, że chyba nie ma przede mną niewykonalnych brwi:) 

Certyfikat

Masz apetyt na kolejne szkolenia? 

Tak, zdecydowanie, ale już nie pod kątem technik czy metod, tylko bardziej rozwoju, budowania firmy i swojej marki – chcę się dowiedzieć jak te kobiety osiągnęły sukces. Lubię słuchać kilku dziewczyn, obserwować ich poczynania w internecie i inspirować się nimi.

Czy zgadzasz się z opinią, że zmieniasz oblicze polskiej wsi? 

 Uważam, że każda kobieta może wyglądać jeszcze piękniej, cieszę się, że usługi które wykonuję docierają do coraz szerszego grona kobiet i przekonują Panie, które dotychczas nie odważyłyby się na takie zmiany. Tak, myślę, że śmiało mogę tak o sobie powiedzieć, jestem z tego dumna. I dlatego tam mam zamiar postawić gabinet właśnie tutaj, bo widzę ogromne zapotrzebowanie – w mieście masz na każdym rogu takie miejsca, to dlaczego na wsi nie może być?